uwielbiam historie dziecięce
te trochę straszne
trochę bajkowe
nie...
baśniowe bardziej.
takie które przypominają o pochowanych w zakamarkach dziecięcych pokoi zaklęciach
kiedy mając lat kilka schowana pod kołdrą liczyłam do 10
szeptałam czary_mary
bo tylko wtedy złe czarownice ociekały po szybie w górę
wysoko
wysoko do księżyca
dlatego pochłaniam namiętnie takie sesje jak ta w Milk'u no30 sfotografowana przez Sandrę Freij, stylizowana przez Emme MacFarlane
wraca mi wiara, w to że dziecięce głowy zawsze pełne będą magii
i nie zapełnimy ich nigdy do końca bezpiecznymi, przyjaźnie_głupawymi, plastikowymi potworkami
piątek, 21 stycznia 2011
środa, 19 stycznia 2011
Kleine Fabriek Amsterdam. czyli to co warto zapamiętać.
cały styczeń / luty to gorący okres targów na świecie.
a branża dziecięca nie jest gorsza
Amsterdam, Florencja, Paryż, Londyn, Kopenhaga, Tokio, New York...
dwa dni temu zakończyły się targi Kleine Fabriek w Amsterdamie
i jak na każdych targach oprócz żelaznych_zawsze_obecnych pojawiły się też klimaty świeże, inspirujące i zapadające w pamięć...
Dzisiaj moje pierwsze nominacje do „WARTE ZAPAMIĘTANIA”
Aya Naya
http://ayanaya.dk/
za róż, który naprawdę da się lubić!
za nieskrępowaną zabawę kolorem
za wygodnie i na luzie
za słodycz a nie przesłodzenie
za szerokie spodnie pumpy w oszałamiających wzorach i kolorach
i druga nominacja
dla Anne Claire Petit
http://www.anneclairepetit.nl/
za babcine robótki w najlepszej jakości i formie
za pobudzanie wyobraźni i zmysłów
za pasję, którą widać
ajjj rozmarzona ciepłą paletą inspirujących barw życzyłabym Wam i sobie takiego lata u nas w tym roku!
inspiracje. czyli liryka według soft gallery kids
na dziś liryczna opowieść o ubraniu
http://www.softgallery.dk/
sensualne historie
które same się piszą kiedy tylko je ubierasz
tajemnice zaklęte w dzianinach
a na dobranoc cicho_szeptania t-shirtowych stworów
http://www.softgallery.dk/
sensualne historie
które same się piszą kiedy tylko je ubierasz
tajemnice zaklęte w dzianinach
a na dobranoc cicho_szeptania t-shirtowych stworów
p.s. a po południu obiecuję pierwszą część ciekawych brandów z KleineFabriek w Amsterdamie.
wtorek, 18 stycznia 2011
cadeaux. czyli niechciane prezenty i paranoje własne.
całość na http://sharif.st/stills/vogue-paris-cadeaux
Święcie oburzonym się kłaniam i poprawiam uśmiech pod nosem.
Sharif’owi gratuluję wywołania dyskusji na wielką skalę tak starym i banalnie prostym pomysłem.
Modelkom zazdroszczę spełnienia marzenia każdej małej damy.
Miałam może 7… może 8 lat i wykorzystywałam każdy moment nieobecności rodziców na zabawę w przebieranki. Do dziś pamiętam zapach maminego różu Bourjois (z Pewexu!), mało wygodne kozaki na obcasach, pierścionek ze złota prosto z ZSRR… no i tureckie chusty ze złotą nitką i frędzlami!
Kiedy więc czytam o erotycznym kontekście zdjęć do świątecznego wydania Vogue Paris z przerażeniem stwierdzam, że w dzieciństwie pod nieobecność rodziców uskuteczniałam codzienne orgie (z resztą nic o tym nie wiedząc).
A tak na marginesie bardziej oburza mnie fakt reklamowania kremów na zmarszczki przez 14 letnie piękności. Oburza! Ba! Dotyka nawet! Wszak moja cera nigdy taka nie będzie, choćbym zużyła w tydzień cały pojemniczek i jeszcze gratisową próbkę! No cóż… Pytanie tylko czy to problem producenta? Niecnie wykorzystanej modelki? Czy może po prostu mój?
Na przyszłość nie wpychajmy komuś paranoi, które powstają w naszych głowach.
p.s. a to czy sesja mi się podoba jest zupełnie inną sprawą ;-)
poniedziałek, 17 stycznia 2011
zaczynam. czyli skutki uboczne zdenerwowania.
Dziś Polska to taki kraj, w którym czkawką zachodnią odbija się moda na modę.
Codziennie powstają nowe portale modowe i całe rzesze świeżo upieczonych redaktorów feszynowych rozpisują się skacząc z haute_couture i dolce_gabbana na sweet_baby_dior.
Moją działką jest moda dziecięca. Od lat śledzę zachodnią (i wschodnią) prasę branżową postanowiłam więc być na bieżąco i z tym co w ojczystym moim języku napisano. Ale się nie da. Wierzcie mi, nie da się tego czytać.
Dziś do pisania o modzie dziecięcej wystarcza bycie mamą, a czasami mam wrażenie po prostu rządzi tym absolutny przypadek (albo ukryty reklamodawca...).
A szkoda.
Moda dziecięca to nie tylko mniejszy print z logo marki na body czy pseudo_offowy_eko_styl. To wielki przemysł. Tysiące projektantów. Dziesiątki branżowych targów. I pasja… w wielu przypadkach większa, niż przy tworzeniu mody dla dorosłych… bo wyrasta z bardzo osobistych uczuć do własnych dzieci.
a…
jako, że mamą jestem od 13 lat… ;-)
i całkiem_nie_przypadkiem modę dziecięcą od 11 tworzę…
postanowiłam pisać.
i
będzie na temat (i nie tylko)
będzie krytycznie (o zgrozo)
będzie inspirująco (mam nadzieję)
zapraszam.
paulina anna buczyńska
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






