wtorek, 18 stycznia 2011

cadeaux. czyli niechciane prezenty i paranoje własne.


całość na http://sharif.st/stills/vogue-paris-cadeaux
Święcie oburzonym się kłaniam i poprawiam uśmiech pod nosem.
Sharif’owi gratuluję wywołania dyskusji na wielką skalę tak starym i banalnie prostym pomysłem.
Modelkom zazdroszczę spełnienia marzenia każdej małej damy.

Miałam może 7… może 8 lat i wykorzystywałam każdy moment nieobecności rodziców na zabawę w przebieranki. Do dziś pamiętam zapach maminego różu Bourjois (z Pewexu!), mało wygodne kozaki na obcasach, pierścionek ze złota prosto z ZSRR… no i tureckie chusty ze złotą nitką i frędzlami!
Kiedy więc czytam o erotycznym kontekście zdjęć do świątecznego wydania Vogue Paris z przerażeniem stwierdzam, że w dzieciństwie pod nieobecność rodziców uskuteczniałam codzienne orgie (z resztą nic o tym nie wiedząc).

A tak na marginesie bardziej oburza mnie fakt reklamowania kremów na zmarszczki przez 14 letnie piękności. Oburza! Ba! Dotyka nawet! Wszak moja cera nigdy taka nie będzie, choćbym zużyła w tydzień cały pojemniczek i jeszcze gratisową próbkę! No cóż… Pytanie tylko czy to problem producenta? Niecnie wykorzystanej modelki? Czy może po prostu mój? 

Na przyszłość nie wpychajmy komuś paranoi, które powstają w naszych głowach.

p.s. a to czy sesja mi się podoba jest zupełnie inną sprawą ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz