poniedziałek, 17 stycznia 2011

zaczynam. czyli skutki uboczne zdenerwowania.

Dziś Polska to taki kraj, w którym czkawką zachodnią odbija się moda na modę.
Codziennie powstają nowe portale modowe i całe rzesze świeżo upieczonych redaktorów feszynowych rozpisują się skacząc z haute_couture i dolce_gabbana  na sweet_baby_dior.
Moją działką jest moda dziecięca. Od lat śledzę zachodnią (i wschodnią) prasę branżową postanowiłam więc być na bieżąco i z tym co w ojczystym moim języku napisano. Ale się nie da. Wierzcie mi, nie da się tego czytać.
Dziś do pisania o modzie dziecięcej wystarcza bycie mamą, a czasami  mam wrażenie po prostu  rządzi tym absolutny przypadek (albo ukryty reklamodawca...).
A szkoda.
Moda dziecięca to nie tylko mniejszy print z logo marki na body czy pseudo_offowy_eko_styl. To wielki przemysł. Tysiące projektantów. Dziesiątki branżowych targów. I pasja… w wielu przypadkach większa, niż przy tworzeniu mody dla dorosłych… bo wyrasta z bardzo osobistych uczuć do własnych dzieci.
a…
jako, że mamą jestem od 13 lat… ;-)
i całkiem_nie_przypadkiem modę dziecięcą od 11 tworzę…
postanowiłam pisać.
i
będzie na temat (i nie tylko)
będzie krytycznie (o zgrozo)
będzie inspirująco (mam nadzieję)

zapraszam.

paulina anna buczyńska

1 komentarz: